Moja mała kolekcja pędzli Jungle od Donegal - makijażowy niezbędnik

Na tropie idealnego pędzla !





Moi stali obserwatorzy z Instagrama zapewne już widzieli kolekcję pędzli Jungle od Donegal, która w ostatnim czasie do mnie trafiła :). Dzisiaj postaram się pokazać Wam je z bliska i co nieco o nich opowiedzieć ;) zapraszam!





Pędzel do pudru



Zacznę od klasycznego pędzelka do pudru, który zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu. Pędzel wykonany jest z włosia syntetycznego, a jego długość całkowita to 16 cm. Włosie jest delikatne, miękkie, zaokrąglone i lekko spłaszczone. Trzonek jest poręczny i solidny.




Ten pędzel używam do nakładania pudru sypkiego, bądź w kamieniu. Rozprowadza produkt dokładnie tylko lekko przy tym pyląc. Nie mam problemu z dotarciem do ciężej dostępnych miejsc takich jak płatki nosa. Pozostawia skórę aksamitną i wygładzona. Bardzo wygodnie się nim pracuje, a efekt końcowy mnie zadowala ;).


Pędzel Flat Top do podkładu



Pędzel przeznaczony jest do nakładania podkładów płynnych i kremowych. Powiem szczerze, że nie testowałam go w takiej formie. Przywykłam do nakładania podkładów płynnych palcami, więc postanowiłam znaleźć dla niego inne przeznaczenie. Nie trwało to długo, bo po kilku próbach uzmysłowiłam sobie, że nadaje się świetnie do nakładania bronzera. Jest bardzo precyzyjny. Włosie jest sztywne, zbite, średnio twarde i ścięte pod kątem. Długość pędzla to 15 cm.




Tak jak wspomniałam wyżej pędzel znakomicie radzi sobie z precyzyjnym rozprowadzeniem bronzera. Pozwala na budowanie krycia i co bardzo ważne - nie gubi włosia. Można kontrolować nie tylko ilość nakładanego produktu, ale także grubość i kontur preferowanej smugi.


Pędzel do blendowania cieni do powiek



Pędzelek wykonany jest także z syntetycznego włosia, a jego całkowita długość to 16 cm. Jest niezwykle mięciutki, puszysty, niezbyt gęsty, półokrągły i lekko rozchylony ku górze.




Pędzelek używam zgodnie z przeznaczeniem do blendowania cieni. Włosie niezwykle miło muska powiekę, zatem nie ma mowy o jakimkolwiek podrażnieniu. Pędzel delikatnie rozciera cienie i pozwala na budowanie krycia.


Pędzel do konturowania brwi i eyelinera



Pędzel ma bardzo krótkie, zbite i ścięte pod kątem włosie. Długość całkowita to 14 cm. Jest średnio twardy i bardzo precyzyjny.




Upodobałam sobie ten pędzel do aplikacji cieni. Szczególnie do perfekcyjnego rozprowadzania cieni po zewnętrznej części oka. Można nim bardzo dokładnie narysować kreskę wzdłuż linii rzęs. Jest to mój pierwszy pędzel do tego zadania i sprawdza się na prawdę świetnie.




Trzonki są solidne, a włosie dobrej jakości. Pędzle wizualnie wyglądają bardzo dobrze, a efekt ombre zarówno na włosiu jak i trzonku przyciąga uwagę. Cały zestaw bardzo przypadł mi do gustu i wykorzystuje go do codziennego makijażu :).


Czytaj dalej

Drugi krok do zrównoważonej skóry głowy - Żel do przetłuszczającej się skóry głowy Elgon Rebalancing Pre-Treatment

Co z tym przetłuszczaniem ?

 



Opis produktu: 

Żel przeznaczony do skóry głowy przetłuszczającej się, stosowany przed szamponem dodatkowo likwiduje uczucie tłustości i obciążenia włosów. Zawiera naturalne składniki w postaci: kwasu mlekowego, pantenolu, witaminy E, cynamonu, imbiru, ekstraktu z korzenia krwawnika, oleju z róży piżmowej, oleju z kiełków ryżu, oleju makadamia, oleju jojoba, ekstraktu z oczaru wirginijskiego, olejku z pestek moreli, olejku z owoców oliwki europejskiej. Przywraca odpowiednie pH skórze oraz równowagę biologiczną.





Skład: 

Aqua (woda), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, nośnik substancji aktywnych), Peg-40 Hydrogenated Castor Oil (pochodna oleju rycynowego, oczyszcza, nośnik substancji aktywnych), Butylene Glycol (rozpuszczalnik, nawilża), Polyquaternium-10 (zmniejsza elektryzowani i puszenie, ułatwia rozczesywanie), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, łagodzi podrażnienia), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Phenoxyethanol (konserwant), Imidazolidinyl Urea (konserwant, może uczulać), Parfum (zapach), Sodium Benzoate (konserwant), Lactic Acid (kwas mlekowy - nawilża, przyspiesza porost włosów, reguluje pH), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Chloride (substancja polerująca, ścierająca, zagęszcza, może podrażniać), Tocopheryl Acetate (antyoksydant, stosowany zamiast witaminy E), Keratin Amino Acids (aminokwasy keratynowe - wzmacnia, nawilża, uelastycznia, wygładza, zapobiega elektryzowaniu), Tetrasodium Edta (konserwant), Linalool (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, zapach, konserwant), Cinnamomum Cassia Bark Extract (kora cynamonowca kasja - rozgrzewa, dezynfekuje, działa przeciwwirusowo, antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, przeciwbólowo, zapach), 




Zingiber Officinale Root Extract (ekstrakt z korzenia imbiru - rozgrzewa, zmniejsza łojotok, działa przeciwwirusowo, antybakteryjnie, zapobiega wypadaniu włosów, łupieżowi), Sanguisorba Officinalis Root Extract (wyciąg z korzenia krwiściągu lekarskiego - koi, regeneruje, przyspiesza gojenie), Rosa Moschata Seed Oil (olej z nasion róży rdzawej - pielęgnuje, natłuszcza, odżywia), Oryza Sativa Bran Oil (olej ryżowy - nawilża, oczyszcza, regeneruje, filtr UV), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek - odżywia, wzmacnia, nawilża, regeneruje), Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kiełków pszenicy - działa ochronnie, natłuszczająco, zmiękcza, ujędrnia, wygładza, uelastycznia), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia - odżywia, nawilża, kondycjonuje), Prunus Persica Kernel Oil (olej z pestek brzoskwini - oczyszcza, wygładza, regeneruje, nawilża), Simmondsia Chinensis Oil (olej jojoba - odbudowuje, nawilża, natłuszcza, uelastycznia), Methylisothiazolinone (konserwant), Hamamelis Virginiana Extract Leaf (wyciąg z liści oczaru wirginijskiego - wzmacnia, działa antybakteryjnie), Aphanizomenon Flos Aquae Extract (wyciąg z błękitnej algi - nawilża, działa ochronnie). 


Cena: 38 zł za 200 ml na stronie Centrum Zdrowego Włosa


Opakowanie i konsystencja:



Żel mieści się w białej tubce zamykanej na zatrzask o pojemności 200 ml. Konsystencja produktu jest żelowa, odpowiednio gęsta i przezroczysta o lekko żółtym zabarwieniu.


Moja opinia:

Zacznę od wyjaśnienia Wam jak tak na prawdę ma się moja skóra głowy. Przeważnie jest bezproblemowa, ale bywa kapryśna. Szczególnie teraz kiedy szalejące hormony ciążowe mocno dają mi się we znaki skutkując bardzo szybkim przetłuszczaniem u nasady. Na szczęście mam już jednego sprzymierzeńca, który jest w stanie nieco opóźnić ten proces i jest nim szampon, o którym pisałam TU. Ponadto zdarza mi się także podrażnienie skóry głowy objawiające się swędzeniem (zazwyczaj powodowane jest zbyt częstym używaniem szamponów z SLSem) i niestety także łupież. Czy dzisiejszy bohater poradził sobie choć z częścią tych problemów ?  Zaraz się dowiecie ;).




Żel stosuje średnio 3 razy w tygodniu. Rozprowadzam produkt na suchej skórze głowy palcami wykonując przy tym delikatny masaż, który jest bardzo przyjemny, bo zapach żelu jest wprost cudowny ! Włosy w tym momencie wyglądają na bardzo tłuste. Po upływie 10-15 minut spłukuje żel i myje skórę głowy szamponem Mineral Treatment. Na długość nakładam odżywkę.




Po miesiącu regularnego stosowania mogę z całą pewnością powiedzieć, że skóra głowy jest znacznie mniej podatna na podrażnienia. Myślę, że to za sprawą nie tylko żelu, ale także szamponu, który jest bardzo łagodny. Zauważyłam również, że łupież pojawia się rzadziej i tylko w niektórych miejscach, a nie jak dawniej praktycznie na całej skórze głowy.

Po użyciu włosy u nasady są dobrze oczyszczone, śliskie, bardzo miękkie, odbite i nieobciążone. Żel nie przyspiesza przetłuszczania skóry głowy i nawet na drugi dzień od mycia włosy wyglądają bardzo przyzwoicie. Zerknijcie na zdjęcie poniżej.


Włosy na drugi dzień od mycia


Co do składu... jestem mocno zawiedziona, bo większość drogocennych substancji pojawia się dopiero pod koniec. Mimo wszystko jednak żel działa jak należy. Nie podrażnia, ani nie uczula wrażliwej skóry głowy.




Dawniej byłam wręcz pewna, że kluczem do spowolnienia przetłuszczania jest systematyczne oczyszczanie skóry głowy silnymi detergentami. Zapewne tkwiłabym w tym błędzie do dziś, gdyby nie ten zestaw powyżej. Łagodny szampon i żel do skóry głowy doprowadziły do takiego momentu w mojej pielęgnacji, że jestem na prawdę usatysfakcjonowana z czasu jaki zyskałam na przyjemności, a nie codzienne mycie włosów :)


Ktoś z Was testował ten żel ? :) a może macie swoje sprawdzone sposoby na walkę z przetłuszczaniem?? ;)


Czytaj dalej

Jak uzyskać różowy blond w domu ? - Różowa, fioletowa i srebrna płukanka Delia Cameleo

Odrobina wakacyjnego szaleństwa !




Myślę, że każda blondynka choć raz pomyślała o różowym blondzie, który do niedawna był osiągalny tylko przez farby. Ja także należę do grona tych marzycielek i dzisiaj zaprezentuję Wam sposób na osiągnięcie wymarzonego różowego blondu, ale bez użycia farby !

Zapewne zwróciłyście uwagę na płukanki Delia Cameleo, które obiegły już blogosferę ;) tak, tak, to o nich będzie dzisiaj mowa. Stałam się szczęśliwą posiadaczką trzech z nich. Różowa wprost od pierwszego użycia stała się moją ulubioną pomimo pierwszego szoku, który wywołała i kilku wpadek :D ale po kolei. 





Srebrną miałam już kiedyś okazję stosować i dzięki niej znalazłam idealny dla mnie sposób na ochłodzenie blondu. O tym eksperymencie przeczytacie TUDo fioletowej nie byłam przekonana i czekałam z pierwszym użyciem dość długo, ale o tym za chwilę. 

Czas na różową ! Zaczęłam od umycia włosów jak zwykle szamponem i nałożeniu odżywki. Spłukałam wszystko i odcisnęłam włosy z wody. I w tym momencie zaczęły się schody :D nie, nie myślcie sobie, że zapomniałam naszykować miskę ! Miskę miałam pod ręką. Niestety z roztargnienia i wszem kapiącej wody, spływającej mi z włosów wprost do oczu trochę było mi ciężko rozmieszać płukankę... niechcący zafarbowałam nie tylko dłonie i wannę, ale także pralkę :o ! Gdy w końcu udało mi się rozrobić łyżkę płukanki w dwóch litrach wody zamoczyłam w niej włosy.





Ku mojemu zaskoczeniu włosy chwyciły dosłownie w sekundę i byłam lekko przerażona! Zdawałam sobie sprawę, że efekt będzie widoczny, ale nie spodziewałam się, że aż tak :D.

Poniżej możecie zobaczyć moje różowe włosy :). Po pierwszym szoku róż tak mi się spodobał, że przy kolejnym myciu powtórzyłam eksperyment. Jednak zamiast zrobić standardową płukankę postanowiłam dodać specyfik do maski Kallos Omega i po umyciu włosów nałożyłam różową papkę na 5 minut po czym spłukałam. 









Kolor złapał równo i trzymał się na prawdę długo. Całkowite spłukanie różu nastąpiło po 6 myciach, ale zaznaczę, że szamponem myje tylko skórę głowy, a długość włosów odżywką lub maską. Podejrzewam, że gdybym myła długość włosów szamponem kolor wypłukałby się znacznie szybciej. Dodam, że spłukiwał się równomiernie i codziennie mogłam cieszyć się innym odcieniem różu ;)





Z kolei płukanka fioletowa, tak jak wspomniałam na początku, czekała na swoją kolej dość długo. Postanowiłam nie bawić się w tradycyjne płukanie i oszczędzić sobie sprzątania całej łazienki. Rozmieszałam łyżkę płukanki z maską do włosów i taką mieszankę nałożyłam na umyte wcześniej włosy na 5 minut. Po czym spłukałam. Płukanka delikatnie zneutralizowała żółte refleksy, ale nie było to aż tak widoczne. Dlatego chcę powtórzyć eksperyment i użyć więcej produktu. Jeśli wyjdzie z tego coś godnego uwagi to na pewno pokażę Wam na blogu :). 


Najbardziej do gustu przypadła mi różowa płukanka :) Co sądzicie? :)


Czytaj dalej

Pierwszy krok do łagodnie oczyszczonych włosów i zrównoważonej skóry głowy - Szampon do częstego stosowania TF Mineral Treatment

Delikatne oczyszczanie skóry głowy i włosów, a walka z przetłuszczaniem?




Opis produktu: 

Szampon zawiera delikatne detergenty oraz szereg aktywnych składników, które gwarantują bezpieczeństwo częstego mycia włosów bez podrażnienia oraz zaburzenia pH skóry. Doskonale nadaje się również do mycia włosów u dzieci. Zawarte w szamponie: olejek z mięty pieprzowej, olejek herbaciany, olejek abisyński, ekstrakt z aloesu, roślinne komórki macierzyste, ekstrakt z korzenia imperaty cylindrycznej, olejek cytrynowy, ocet, miód, ekstrakt z palmy sabałowej zapewniają delikatne mycie włosów i skóry głowy, bez zbędnego wysuszenia  i osłabienia włosów oraz  podrażnienia skóry i naruszenia jej bariery ochronnej.


Skład: 

Aqua (woda), Ammonium Lauryl Sulfate (substancja myjąca i pianotwórcza pochodzenia naturalnego), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca pozyskiwana z oleju kokosowego, usuwa zanieczyszczenia, działa łagodząco), Disodium Laureth Sulfosuccinate (detergent łagodny dla skóry - myje, odtłuszcza), Polyglyceryl-4 Caprate (emulgator pochodzenia naturalnego), Sodium Chloride (substancja polerująca, ścierająca, może podrażniać), Phenoxyethanol (konserwant), Lauryl Glucoside (substancja myjąca pochodzenia naturalnego łagodna dla skóry), Polyquaternium-7 (antystatyk, wygładza, zapobiega przesuszeniom, nadaj poślizg), Coco-glucoside (substancja myjąca pochodzenia roślinnego - bezpieczna dla skóry i środowiska), Limonene (zapach), Mentha Piperita Oil (olejek z mięty pieprzowej - działa antyoksydacyjnie, odświeżająco, przeciwzapalnie, antyseptycznie, regenerująco, pobudzająco chłodząco, pobudza cebulki włosów do wzrostu), Glyceryl Oleate (emulgator, emolient pochodzenia naturalnego - nawilża, wygładza, nadaje połysk, zmiękcza, bezpieczny dla skóry), Aroma (zapach), 





Sodium Dehydroacetate (konserwant - nie podrażnia), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, łagodny humektant), Styrene/acrylates Copolymer (wpływa na konsystencje - zmętnia), Parfum (zapach), Potassium Dimethicone Peg-7 Panthenyl Phosphate (środek kondycjonujący), Melaleuca Alternifolia Oil (olej z drzewa herbacianego - koi, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, działa odkażająco, przeciwgrzybiczo, nie podrażnia), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, ułatwia penetrację wgłąb skóry), Citrus Medica Limonum Oil (olejek cytrynowy - środek antyseptyczny i ściągający), Linalool (zapach), Crambe Abyssinica Seed Oil (And) Phytosterols (olej abisyński - odżywia, nawilża), Polyquaternium-72 (środek kondycjonujący), Pyrus Malus Fruit Extract (wyciąg z pestek jabłka - wygładza, rozjaśnia, nawilża), Acetum (ocet - działa bakteriobójczo, zmniejsza łojotok), Glycerin (gliceryna - nawilża), Imperata Cylindrica Root Extract (wyciąg z trawy azjatyckiej - chroni przed wysuszeniem, nawilża), Sorbitol (zagęszcza, nadaje poślizg, nawilża, wygładza, uelastycznia), Peg-8 (nawilża), Carbomer (zagęstnik), Methylparaben (naturalny konserwant).


Cena: ok. 67 zł za 250 ml w sklepie Centrum Zdrowego Włosa


Opakowanie i konsystencja:




Szampon mieści się w smukłej, wysokiej butelce w kolorze zielono-złotym o pojemności 250 ml. Butelka posiada zamknięcie na zatrzask, niestety niezbyt trwałe, bo po pierwszych kilku użyciach naderwałam kapsel :D. Produkt ma barwę mleczną, mętną.


Moja opinia:

Szampon stosuje regularnie od miesiąca przy każdym myciu. Dodam, że przeważnie myje nim tylko skórę głowy, a pianą przeciągam końcówki. Ale oczywiście zdarzyło mi się także stosowanie go bezpośrednio na długość włosów.





Wystarczy zmoczyć dokładnie włosy i rozprowadzić szampon. Produkt bardzo dobrze się pieni, zatem wystarczy już niewielka ilość, aby dokładnie umyć nawet dość długie włosy. Dzięki temu mogę z pewnością pochwalić go za wydajność.

Mycie przebiega bardzo przyjemnie i szybko. Dłonie suną bez przeszkód i włosy podczas zabiegu nie plączą się zanadto. Przeważnie jedno mycie wystarczy by dokładnie oczyścić skórę i włosy z brudu i zanieczyszczeń. Niekiedy powtarzałam mycie, by mieć pewność, że szampon poradził sobie z mocno przetłuszczonymi włosami.





Podczas płukania od razu czuć, że zarówno skóra jak i włosy są odpowiednio oczyszczone. Da się wyczuć poślizg i lekkie "skrzypienie" kłaczków. Ja z uwagi na moje rozjaśnione włosy zawsze po użyciu szamponu stosuje choćby lekką odżywkę.

Cały zabieg umila intensywna woń mięty, która mnie osobiście bardzo odpręża. 

Skład jest niezwykle przyjemny. Znajdziemy w nim kilka łagodnych substancji myjących pochodzenia naturalnego, olejek miętowy, z drzewa herbacianego, cytrynowy, abisyński, a także ocet i kilka ekstraktów. 





Z czesaniem zawsze czekam aż włosy wyschną, bo mam wtedy pewność, że ewentualne szarpanie nie spowoduje uszkodzeń włosa, który na złamania bardziej podatny jest w momencie, gdy jest mokry. Jednak po życiu tego szamponu rozczesanie nie stanowi żadnego problemu.


Walczę z wiatrem :D


Po miesiącu stosowania włosy u nasady są odbite i świetnie oczyszczone. Długość jest w dobrej kondycji, końcówki nie wymagają podcięcia. Nawet po lekkiej odżywce (jak na zdjęciu powyżej) włosy układają się bardzo dobrze, są gładkie i błyszczące. 





Co bardzo ważne, skóra głowy jest dobrze oczyszczona i znacznie dłużej świeża. Szampon nie osadza się na skórze i nie jestem zmuszona tak często jak dawniej usuwać zrogowaciały naskórek peelingiem. Skóra jest zrównoważona, nie swędzi i nie widać po niej podrażnienia. Z powodzeniem mogę myć włosy co drugi dzień, co dawniej było nie do pomyślenia za sprawą szalejących hormonów ciążowych :). 



Łagodne mycie, zrelaksowana skóra głowy, przetłuszczanie ujarzmione ! Jak dla mnie strzał w 10tkę :) 


Czytaj dalej

Małe SPA dla skóry - Marion oczyszczająca maseczka i plaster na nos z aktywnym węglem bambusowym

Prawdziwy detox !




Nie pokazałam Wam jeszcze wszystkich nowości z Marion! Zatem pędzę z relacją z mojego wczorajszego SPA ;)

Zaczęłam od oczyszczającego peelingu do twarzy, o którym pisałam Wam już TUTAJ. Kolistymi ruchami masowałam twarz ze szczególnym uwzględnieniem czoła i nosa. Po czym spłukałam.




Kolejnym punktem pielęgnacji było użycie oczyszczającego plasterka na nos z aktywnym węglem bambusowym. Wystarczy wyjąć go z foli, odkleić zabezpieczanie i przykleić do zwilżonego wodą nosa. Plaster przylega bardzo dokładnie i mocno trzyma. Jeśli tak nie jest wystarczy dodatkowo zwilżyć go z zewnątrz wodą, żeby się nie odklejał. Po 10 minutach usunęłam plaster.




Trzeba przyznać, że na prawdę mocno trzyma ;) miałam pewne trudności, żeby go odkleić, ale udało się bez wzywania pogotowia (taki żarcik :D). Oczywiście po odklejeniu zmuszona byłam przemyć twarz wodą, bo została na niej spora ilość węgla.





Aqua (woda), Polyvinyl Alcohol (zagęstnik, może podrażniać), Glycerin (gliceryna - nawilża), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, nośnik substancji aktywnych), Dipotassium Glycyrrhizate (nawilża, nośnik substancji aktywnych, łagodzi podrażnienia, obrzęki i zaczerwienienia), Charcoal Powder (węgiel - oczyszcza, zwęża pory, absorbuje toksyny, zanieczyszczenia, nadmiar łoju, matowi, działa antybakteryjnie, łagodząco), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water (hydrolat z liści oczaru wirginijskiego - działa przeciwbakteryjnie, antyoksydacyjnie), Metyl Acetate (rozpuszczalnik), Metylparaben (konserwant).





Co do składu. Z ważniejszych substancji znajdziemy tutaj oczywiście węgiel, hydrolat z liści oczaru i kilka substancji nawilżających. Powiem szczerze, że nawet nie wiem jakie składniki powinny się tam znaleźć, więc skład plastra zostawiam w spokoju.





Ostatnim już etapem było nałożenie na twarz maseczki oczyszczającej z aktywnym węglem bambusowym. Jedna saszetka z powodzeniem wystarczy na dwa użycia. Zatem równomiernie rozprowadziłam połowę produktu i odczekałam kolejne 10 minut. W tym czasie odczuwałam lekki dyskomfort, pieczenie nosa  (podejrzewam że to za sprawą plastra, którego użyłam wcześniej i skóra zareagowała obronnie przed kolejną porcją oczyszczenia węglem) i mocne ściąganie twarzy, bo maska zwyczajnie zaschła.





Po wyznaczonym czasie zmyłam wszystko ciepłą wodą i nałożyłam krem. Skład maseczki przedstawia się na prawdę ciekawie. Bazą jest biała glinka i węgiel, ponadto znalazłam także glicerynę, betainę, prowitaminę B5 i ekstrakt z peonii. 





Aqua (woda), Kaolin (biała glinka - ma działanie matujące, ściągające, antybakteryjne, kojące, pochłania nadmiar sebum), Glycerin (gliceryna - nawilża), Magnesium Aluminium Silicate (zagęstnik, wypełniacz), Charcoal Powder (węgiel - oczyszcza, zwęża pory, absorbuje toksyny, zanieczyszczenia, nadmiar łoju, matowi, działa antybakteryjnie, łagodząco), Trehalose (pochodzenie naturalne, nawilża), Betain (betaina - pochodna gliceryny, nawilża), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, łagodzi podrażnienia, ułatwia gojenie), Paeonia Lactiflora Root Extract (ekstrakt z peonii białej - działa kojąco), Phenoxyethanol (konserwant), Glycereth-18 Ethylhexanoate (lekki emolient, rozpuszczalnik), Glycereth-18 (lekki emolient, rozpuszczalnik), Xanthan Gum (zagęstnik), Parfum (zapach), Allantoin (alantoina - działa przeciwzapalnie, ściągająco), Citric Acid (kwas cytrynowy - rozjaśnia, naturalny konserwant), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Diazolidinyl Urea (konserwant).

Efekty, moim zdaniem, są satysfakcjonujące. Buzia jest odświeżona, miękka, sprężysta, pory oczyszczone i niewidoczne. Nie zauważyłam podrażnienia, zaczerwienienia, czy uczulenia poza lekkim pieczeniem podczas trzymania maski. Z całego zabiegu jestem bardzo zadowolona.





Została mi jeszcze saszetka z przyspieszaczem do opalania, ale z racji tego, że się nie opalam to saszetka razem z innymi produktami już wkrótce trafi do kogoś z Was :) czekajcie na rozdanie, które pojawi się jeszcze dziś na moim fesje ;) tylko tam będzie można wziąć udział, więc zachęcam do polubienia strony :).






Czytaj dalej

Ekologiczne podejście do pielęgnacji twarzy i włosów - Marion Eco Olejek Arganowy

Złoto Maroka w moim domu




Opis produktu: 

Olejek arganowy pochodzenia organicznego z marokańskich upraw.

Jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe: Omega 3,6,9 oraz witaminy E. Jeden z najbardziej cenionych olejów na świecie, posiadający wszechstronne zastosowanie w kosmetyce.




Idealny do pielęgnacji cery dojrzałej, suchej i odwodnionej oraz jako profilaktyka przeciwstarzeniowa. Wspomaga regenerację bariery hydrolipidowej, likwiduje suchość i szorstkość naskórka. Olejek wzmacnia strukturę włosów i odżywia je po zabiegach fryzjerskich. Produkt wzbogacony został o olejek słonecznikowy zawierający odmładzającą witaminę E i odżywcze kwasy tłuszczowe.


Skład: 

Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - nie zatyka porów, działa przeciwzapalnie, wygładza, regeneruje), Argania Spinosa Kernel Oil (wzmacnia, regeneruje, nawilża, łagodzi objawy trądziku, antyoksydant).


Cena: ok. 8 zł za 25 ml w Drogeria Natura


Opakowanie i konsystencja:



Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 25 ml, która z kolei mieści się w tekturowym kartoniku. Szata graficzna jest minimalna i utrzymana w ekologicznym stylu. Konsystencja jest oleista, a barwa słomkowa.


Moja opinia:

Odnoszę wrażenie, że olejek arganowy jest bardzo podobny do wersji marakuja, o której mogliście już przeczytać w tym wpisie. Ma spełniać identyczne funkcje i w zasadzie sprawdził się u mnie głównie w pielęgnacji włosów i twarzy, czyli tak samo jak olejek marakuja.




Dzisiejszy bohater świetnie zabezpiecza końcówki włosów. Wystarczy 3-4 krople (podkreślam krople - nie pompki), aby zabezpieczyć wilgotne po myciu włosy. Po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że faktycznie włosy nie rozdwajają się tak szybko, są bardziej wygładzone i lśniące.

Często sięgam po olejek arganowy, gdy chce urozmaicić maskę do włosów. I jako półprodukt dodawany do takich mieszanek również działa bardzo przyzwoicie. Jedna pompka jest w zupełności wystarczającą i nie obciąży włosów. 




I tak samo jak poprzedni olejek z tej serii tak samo i olejek arganowy bardzo dobrze sprawdził się w pielęgnacji twarzy. Z racji tego, że jest tłuściutki używam go wyłącznie wieczorem po uprzednim demakijażu i umyciu twarzy żelem. Doskonale nawilża buzię, łagodzi podrażnienia, odżywia i mocno natłuszcza. Nie zapycha porów, ani nie obciąża skóry.




W składzie tytułowy olejek arganowy znajduje się na drugim miejscu zaraz po oleju słonecznikowym.


Mi osobiście olejek arganowy od Marion przypadł do gustu i z chęcią dokończę opakowanie ;) bardzo dobry, ekologiczny i przyjazny dla skóry produkt !


Czytaj dalej