Hybryda - Rosalind nr 46 grey, Rosalind nr 47 grey-blue

Szaro buro




Wiecie jak to jest robić hybryde w napięciu, że za chwilę obudzi się dziecko i wybuchnie płaczem? Podejrzewam, że niewiele z Was wie jaki to stres :D. Pomalowane paznokcie stały się dla mnie symbolem luksusu, bo niezwykle rzadko mogę je sobie zrobić...




Dzisiejsze mani wykonywałam w dużym pośpiechu... To mało powiedziane :D. Jedną dłoń robiłam o 22 wieczorem, a drugą następnego dnia rano. Z tego też powodu widać mnóstwo niedociągnięć, ale mam nadzieję, że przymkniecie na to oko ;).




Tym razem postawiłam na odcienie szarości. Oba lakiery to produkty Rosalind. Ten jasny stonowany szary to nr 46, z kolei ten lekko wpadający w niebieski to nr 47. Żeby nie wiało nudą to na szybkości nałożyłam jeszcze syrenkę. Baza i top to produkty Semilac. A paznokcie, na których widnieje syrenka, pokryłam topem no wipe z firmy Elite 99.





Jak Wam się podoba ? :D chyba wyszłam z wprawy ;(


Czytaj dalej

Połączenie szwajcarskiej natury i nowoczesnej technologi farmaceutycznej, czyli produkty Swiss Image - czym mnie zaskoczyły?

Kwiat czarnego bzu i goryczka alpejska - zestaw ratunkowy ?




Czym kierujecie się kupując szampon i odżywkę? Ja wybieram szampon z myślą o skórze głowy, a odżywkę dostosowuje do potrzeb moich włosów na długości. Dlatego też mój zestaw od Swiss Image został skompletowany według tych zasad. Szampon ma zmniejszyć przetłuszczanie się moich włosów. Ma także działanie przeciwłupieżowe. Z kolei odżywka ma zadbać o niwelowanie żółtego refleksu i mocne odżywienie suchych włosów. Czy produkty Swiss Image spełniły wszystkie kryteria? O tym poniżej.


Opis produktu:

Swiss Image Advanced Care - Szampon ELDER FLOWER (kwiat czarnego bzu)





Szampon Elder Flower Swiss Image, to kuracja regeneracyjna i wzmacniająca dla zniszczonych włosów.

Kwiat bzu czarnego jest najstarszym z ziół uprawianym przez człowieka. Elder Flower ma kojące i ochronne właściwości dla skóry i włosów.

Wyprodukowany na bazie alpejskiej wody glacjalnej, która posiada wyjątkowe właściwości i czystość.

Ten wysokiej jakości szampon ze składnikiem aktywnym Polycare Boots ułatwia rozczesywanie i  zapewnia nawilżenie, dodając włosom zniewalającego blasku.


----------------------

Swiss Image Advanced Care - Odżywka GENTIAN (goryczka alpejska)





Odżywka Gentian Swiss Image, to kuracja odżywcza i regeneracyjna dla suchych włosów.

Wyprodukowana na bazie alpejskiej wody glacjalnej, która posiada wyjątkowe właściwości i czystość. Posiada działanie regeneracyjne, odżywcze oraz pielęgnacyjne.

Odżywka zapewnia intensywną pielęgnację, wzmocnienie suchych włosów i zdrowy wygląd. Dodaje włosom zniewalającego blasku, sprawia, że znów są "pełne życia" i odżywia suche włosy. Ułatwia ich rozczesywanie.


Sklad:

Szampon

Aqua/[Water] woda, Sodium Laureth Sulfate (detergent, substancja myjąca, odtłuszczająca, może podrażniać), Sodium Chloride (substancja polerująca, ścierająca, zagęstnik), Glycerin (gliceryna - nawilża), Acrylates Copolymer (substancja zmętniająca), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca pozyskiwana z oleju kokosowego), Sambucus Nigra Flower Extract (ekstrakt z kwiatów czarnego bzu - stymuluje produkcję kwasu hialuronowego, nawilża, regeneruje, uelastycznia, antyutleniacz), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, łagodzi podrażnienia, regeneruje, natłuszcza), Actinidia Chinensis Fruit Juice/[Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Juice] (ekstrakt z kiwi - odżywia, pobudza produkcję kolagenu, regeneruje, nawilża, uelastycznia, reguluje wydzielanie sebum), Citrus Aurantium Dulcis Juice/[Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Juice] (wyciąg z pomarańczy - działa łagodząco, ściągająco, rozjaśnia), Pyrus Malus Juice/[Pyrus Malus (Apple) Juice] (ekstrakt z jabłka - wygładza, rozjaśnia, nawilża), Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract/[Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract] (ekstrakt ze słodkich migdałów - odżywia, odmładza, poprawia ukrwienie, natłuszcza, nawilża), Polyquaternium-74 (kondycjonuje, wzmacnia), 





Polyquaternium-10 (kondycjonuje, zmniejsza elektryzowanie i puszenie, ułatwia rozczesywanie), Hydroxypropyltrimonium Honey (nawilża, przenika do wnętrza włosa, zapobiega rozdwajaniu, wygładza, ułatwia rozczesywanie), Dimethicone (emolient - nie zatyka porów, nawilża, wygładza, nabłyszcza), Butylene Glycol (nawilża, ułatwia penetracje składników wgłąb włosa), Dicaprylyl Ether (nawilża, zmiękcza, wygładza, rozpuszczalnik), Distearyl Ether (emolient - wygładza, zapobiega utracie wilgoci), Sodium Sulfate (detergent - może podrażniać), Laureth-2 (ułatwia usuwanie zanieczyszczeń), PEG-4 Distearyl Ether (kondycjonuje), Sodium Polyacrylate (nawilża, kondycjonuje, odżywia), Laureth-7 (zmiękcza, nawilża, ułatwia usuwanie zanieczyszczeń), Trideceth-9 (substancja myjąca), Disodium Acetate, Isopropyl Alcohol (rozpuszczalnik, konserwant), Sodium Hydroxide (utrzymuje odpowiednie pH, dozwolone w ograniczonym stężeniu), Sorbic Acid (delikatny konserwant), Malic Acid (kwas jabłkowy - konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum/[Fragrance] zapach, Butyphenyl Methylpropional (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Citronellol (zapach).



----------------------
Odżywka

Aqua/[Water] woda, Cetearyl Alcohol (emolient pozyskiwany z oleju kokosowego - tworzy film, zapobiega odparowywaniu wody), Behentrimonium Chloride (substancja myjąca, zapobiega elektryzowaniu i plątaniu, wygładza, zmiękcza, kondycjonuje), Stearamidopropyl Dimethylamine (emulgator - odżywia, zmiękcza, wygładza, nawilża, uelastycznia, ułatwia rozczesywanie, ma działanie myjące), Panthenol (prowitamina B5 - ułatwia gojenie, nawilża, natłuszcza), Gentiana Lutea Root Extract (ekstrakt z goryczki żółtej), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk, wygładza, ułatwia rozczesywanie), 





Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Glycerin (gliceryna - nawilża), Cetrimonium Chloride (kondycjonuje, wygładza, nadaje połyk, konserwant), Lecithin (lecytyna - nawilża, wygładza, zmiękcza, odżywia), Ascorbyl Palmitate (witamina C - konserwant), Tocopherol (witamina E - wzmacnia, nawilża, hamuje wypadanie włosów), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, rozjaśnia), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, łagodny humektant), Sodium Benzoate (konserwant), Parfum/[Fragrance] zapach, Hexyl Cinnamal (zapach), CI 61586=5 barwnik, CI 42051/[Acid Blue 3] barwnik.


Opakowanie i konsystencja:





Zarówno szampon jak i odżywka mieszczą się w białych tubach zamykanych na zatrzask o pojemności 200 ml. Szampon ma perłowo mleczną barwę, z kolei odżywka przepiękny niebieski kolor. Szampon ma konsystencję znacznie luźniejszą niż odżywka, która jest treściwa i gęsta.


Moja opinia:

Zestaw testowałam przez półtora miesiąca przy każdym myciu.

Zacznę od szamponu, w którym pokładałam spore nadzieję. Wystarczy zmoczyć dokładnie włosy i rozprowadzić produkt. Myje nim tylko skórę i włosy u nasady, a długość przepłukuje spływającą pianą. Mycie przebiega przyjemnie, bo produkt dobrze się pieni. Usuwa zanieczyszczenia i brud zazwyczaj przy pierwszym myciu. Skóra jest odświeżona i  oczyszcza na dobrym poziomie. Włosy podczas mycia nieznacznie się plączą. Po myciu mam wrażenie, że aż skrzypią - więc są dobrze oczyszczone. Ilość jakiej potrzebuje do jednorazowego użycia to wielkość orzecha laskowego zatem mogę pochwalić go za wydajność.





Zapach szamponu jest przyjemny i przypomina mi woń kwiatów. Skład początkowo mnie przeraził swoją obfitością, ale pomimo kilku wpadek na początku ratuje go ogrom ekstraktów i nawilżaczy.

Moja skóra głowy bardzo polubiła to łagodne, ale zdecydowane oczyszczanie jakie funduje jej ten szampon. Odkąd go używam zniknął problem z łuszczeniem się naskórka, więc peeling skóry głowy póki co sobie odpuszczam. Przetłuszczanie utrzymywane jest na przyzwoitym poziomie i mogę z powodzeniem myć włosy co trzy dni.


----------------------

Po spłukaniu szamponu nakładam odżywkę, która w mgnieniu oka wygładza włosy, nadaje im poślizg i jedwabista gładkość, dzięki czemu płukanie to sama przyjemność. Do jednorazowego użycia potrzebuje taką samą ilość jak w przypadku szamponu, więc i tym razem wydajność jest godna pochwały.

Po wyschnięciu włosów nie mam najmniejszego problemu z rozczesaniem. Kosmetyk wygładza je do maksimum, ale przy tych nie obciąża ich. Zatem mogę cieszyć się piękną, lśniącą i gładką taflą.





Uwielbiam woń tego kosmetyku ! Dla mnie to zapach gumy balonowej i nikt nie powie mi, że jest inaczej :D. Ponadto skład jest idealny i naprawdę ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić. Mamy tutaj dużo emolientów, substancji nawilżających i odżywiających, a także lecytynę, goryczkę żółtą i witaminki. 

Ten kosmetyk niestety nie zmieni żółtego blondu w platynę, ale na szczęście zatrzymuje proces żółknięcia i nie pogłębia go.





Mogę z pewnością stwierdzić, że ta odżywka to jedna z lepszych jakie używałam. Ma świetny skład i działa jak kompres na włosy. Jej działanie porównałabym do treściwej maski niż do zwykłej odżywki.

Zdecydowanie to własnie ona gra tutaj pierwsze skrzypce, ale cały zestaw jest niezwykle ciekawy. Oba produkty mocno się uzupełniają - szampon dobrze oczyszcza włosy, odbija je od nasady i przedłuża ich świeżość, z kolei odżywka dba o odpowiednie nawilżenie, nabłyszczenie, odżywienie i gładkość.


Ktoś z Was spotkał się z kosmetykami Swiss Image? Jestem ciekawa waszych opinii :D


Czytaj dalej

Dwa sweterki od Rosegal

Sweater weather 



Kilka dni temu trafiła do mnie paczuszka z Rosegal. Tym razem wybrałam dwa niepozorne sweterki. Pierwszy w kolorze khaki, ażurowy z wiązaniem na plecach. Może do najcieplejszych nie należy, ale jest wygodny, ładnie się układa i na pogodę taką jak dzisiaj jest idealny.

Drugi to taka moja śnieżynka ;) przepiękna czysta biel swetra świetnie współgra z dużym dekoltem i delikatnymi warkoczami. Do zamówienia dorzuciłam także bukiecik, który mam zamiar wykorzystać do zdjęć na bloga :). A będąc przy zdjęciach... niestety pogoda nie pozwala mi na wykonanie ich na dworze, a te wykonane w pomieszczeniach niestety są kiepskiej jakości przez brak dobrego oświetlenia :(... chce już wiosnę... :D











Khaki - TUTAJ
Biały - TUTAJ
Bukiet - TUTAJ


Który sweterek Waszym zdaniem ładniejszy?


Czytaj dalej

Piękna przed świętami - zimowa pielęgnacja dłoni i stóp

Masz już pomysł na świąteczny manicure? Czy Twoje dłonie są na to gotowe?  




Coraz bliżej Święta... jesteście gotowi ? Poczyniliście już świąteczne porządki ? Do Wigilii już niecałe 2 tygodnie ! Uwielbiam ten czas oczekiwania ;) u mnie świąteczne dekoracje już są. Czekam jeszcze na choinkę, która w tym roku będzie maleńka i przyozdobiona w złoto, srebro i biel ❤❤. Ale czy tylko dom szykuje na Święta? Otóż nie ! Nie zapominajmy o sobie, w końcu trochę "luksusu" nam również się należy :D.

Seria "piękna przed świętami" nabiera tempa, więc tym razem chcę się z Wami podzielić sposobami na piękne dłonie i stopy. Oto kilka moich ulubieńców.




Zacznę od dłoni, którym poświęcam zdecydowanie najmniej czasu. Kiedy temperatura nas rozpieszcza i utrzymuje się powyżej zera, wystarcza mi treściwy krem. Moim must have jest Health & Beauty Dead Sea Minerals z olejkiem arganowym, który sprawił mi mąż. Pochodzi z maleńkiego, żydowskiego sklepiku z Kazimierza Dolnego.

Krem jest gęsty i tłusty. Dobrze się rozprowadza i bardzo intensywnie pachnie. Zapach przypomina mi ciężkie, męskie perfumy i utrzymuje się dość długo. Produkt wchłania się bardzo dobrze, ale pozostawia na skórze delikatną elastyczną powłokę. Nawilża dłonie, regeneruje, nie podrażnia wrażliwej skóry, nie powoduje zaczerwienienia. Łagodzi delikatne odmrożenia.




Z kolei kiedy temperatura spadnie poniżej zera mam produkt do zadań specjalnych. Wspominałam wam o nim przy okazji wpisu o pielęgnacji ciała (TUTAJ). Mowa o masełku shea od Indigo. Bardzo mocno natłuszcza, nawilża, uelastycznia, regeneruje i odżywia. Mocna emolientowa bomba, której żaden mróz nie jest straszny ;).




Czas na stopy... im poświęcam znacznie więcej uwagi. Pamiętacie moją serię od Delia Good Foot Podology (pisałam o niej TUTAJ)? Od tamtej pory nie rozstaje się z moim złuszczająco nawilżającym zestawem. Na początek mocze stopy w ciepłej wodzie z perełkami. Ich zapach nadal mnie zachwyca :D.




Po 15 minutowej kąpieli przechodzę do peelingu. Produkt Delia posiada grube drobinki i przepięknie pachnie miętą. Nakładam go na stopy i masuje przez kilka minut. Peeling świetnie złuszcza naskórek.




Następnie pora na nawilżenie, czyli zastosowanie pianki. Dzięki kremowej konsystencji produkt dobrze się rozprowadza. Stopy po użyciu są miękkie, odżywione i bardzo mocno nawilżane. 


Takie zabiegi z pewnością wystarczą, aby odpowiednio zadbać o dłonie i stopy przed Świętami ;). A jakie są Wasze ulubione produkty? :)


Czytaj dalej

Koloryzacja Wellaton 12/0 - walka z żółtym odrostem

Odświeżenie odrostu 




Moja ostatnia koloryzacja miała miejsce dwa miesiące temu i pewnie z kolejną poczekałabym jeszcze miesiąc albo chociaż do Świąt. Odrost nie rzucał się tak mocno w oczy, ale w ubiegłą niedzielę mieliśmy Chrzest naszej małej i z racji tego wydarzenia postanowiłam zafarbować sam odrost naturalny i ten żółty, który nie złapał idealnie ostatnim razem (TU).

Kupując farbę nie mogłam się zdecydować czy wybrać tą co poprzednim razem (Wellaton 12/0), czy numer 12/1, czyli bardziej chłodny platynowy odcień. Z wiercącym się małym Szkrabem w wózku uznałam, że na dłuższe przemyślenia nie ma czasu i ostatecznie (żeby nie ryzykować) wybrałam 12/0. Na pewno przy kolejnej koloryzacji zdecyduję się jednak na 12/1 i zobaczymy jakie będą efekty :).

Farbę wymieszałam w miseczce i nałożyłam na odrost i jakieś 10 cm dalej na długość. Tym razem farbę trzymałam ponad 40 minut dla lepszego efektu. Spłukałam, umyłam włosy szamponem i założyłam silikonową bombę, czyli odżywkę dołączoną do farby. Odsączyłam z wody, schły naturalnie i rozczesałam je dopiero na sucho. Zdjęcia wykonane są w świetle dziennym bez użycia lampy.






Farba złapała już trochę lepiej i kolor wygląda na (prawie) wyrównany. Jeśli chodzi o kondycje włosów to nie ucierpiała jakoś nadzwyczajnie, bo od października staram się regularnie olejować włosy. 


Jak Wam się podoba? :) Ktoś poleci dobrą CHŁODNĄ farbę blond? :)


Jeśli jesteście ciekawi co u mnie słychać i chcecie być na bieżąco zapraszam na Insta i Fejsa :P :D


KLIK

KLIK


Czytaj dalej

Piękna przed świętami - zimowa pielęgnacja włosów

Włosowe rytuały gdy wiatr hula, a mróz ściska..




Czy zimowe powietrze wpływa niekorzystnie na nasze włosy? Tak, zdecydowanie tak. Co zatem zrobić by zabezpieczyć je przed mrozem i unikać kruszenia, łamania i rozdwajania się końcówek? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie i zaprezentować Wam moją aktualną pielęgnację włosów ;).





Bardzo ważnym punktem w dbaniu o włosy, moim zdaniem, jest olejowanie i kremowanie. Wykonuje te zabiegi zamiennie nie tylko zimą, a przez cały rok. Jednakże ta chłodniejsza pora roku zmusza mnie do olejowania nieco częściej. Staram się nakładać olej co najmniej dwa razy w tygodniu przed myciem. Aktualnie używam olejku Wellness & Beauty mango i papaja. To jeden z lepszych jakie miałam z tej serii. Zdecydowany faworyt tuż po sezamowo-waniliowym. Musze przyznać, że pachnie niebiańsko, znacznie lepiej niż moja ulubiona dotąd wersja waniliowa.

Ale wracając do samego zabiegu... nakładam olej przed myciem na 1 - 2 h na suche włosy pomijając nasadę. Po czym emulguje długość włosów maską, a skórę głowy myje szamponem. 

Włosy po takim SPA są niezwykle lśniące, miękkie i bardzo ładnie się układają. Ponadto przy dłuższym stosowaniu znacznie mniej się elektryzują, co jesienią i zimą jest mocno uciążliwe.

Jeśli chodzi o kremowanie to upodobałam sobie krem z Isany chia babassu (TU znajdziecie wpis dotyczący codziennego kremowania włosów przez 10 dni). Na suche włosy nakładam krem i pozostawiam na 30 min - 1 h po czym płukam, skórę głowy myje szamponem, a długość emulguje maską. Efekty po kremowaniu są bardzo podobne do tych po olejowaniu, ale mam wrażenie, że krócej się utrzymują.





Zima nie zmusza mnie do inwestowania w odpowiedni dla tej pory roku szampon. Po prostu korzystam z tego jaki akurat mam pod ręką. Teraz jestem w trakcie testowania zestawu od Swiss Image i używam szamponu z kwiatem czarnego bzu do włosów przetłuszczających się i zniszczonych. Nie będę za wiele zdradzać, bo więcej przeczytacie w recenzji, ale muszę przyznać, że jest całkiem przyzwoity.





Wybór odżywki na czas zimowy nie pozostawiam losowi tak jak w przypadku szamponu. Potrzebuje produktu bardzo mocno regenerującego, nawilżającego i treściwego. Dobrze jeśli zawiera naturalne emolienty, czyli oleje.  Absolutnie nie obrażam się na silikony. Są ze mną od zawsze i często po nie sięgam w odżywkach, czy maskach. A w czasie noszenia szalików, swetrów i kurtek są wręcz wskazane, bo świetnie zabezpieczają włosy przed łamaniem i rozdwajaniem. Tak jak wspomniałam wyżej używam aktualnie tej z zestawu od Swiss Image, ale tym razem wersji do włosów rozjaśnianych, która ma neutralizować żółte refleksy. Odżywka jest boska ! Więcej powiem w recenzji. Kolejne moje odkrycie wśród odżywek to bardzo treściwy produkt od Yves Rocher. Nawilża, odżywia i dodaje blasku.





Podobnie sprawa wygląda z maskami. Świetne sprawdzają mi się produkty Kallosa, ale również mój ostatni hit TU, czyli maska od Anwen do średnioporowców.





Ostatni punkt dotyczący zimowej pielęgnacji włosów to zabezpieczanie końcówek. Serum jest u mnie obowiązkowe ! Mam ich kilka, ale najchętniej wracam do tego od Eveline TU. Produkt świetnie zabezpiecza włosy, nie obciąża i pięknie pachnie. Ponadto dobrze jest zainwestować w mgiełkę do włosów. Moja ulubiona to TA, a aktualnie mam wersje do włosów suchych i zniszczonych. Jednak na zimę lepsza będzie wersja z olejami.

Pamiętacie o upinaniu włosów przed wyjściem z domu? Tak ważne, a jak często o tym zapominamy? Często! Ja przeważnie zaplatam warkocz i chowam go pod kurtkę. Lub upinam koczek na czubku głowy i chowam go pod czapkę. Tak zabezpieczone włosy są chronione przed zimnym powietrzem, nie ocierają o kurtkę, szalik i nie wplątują się pod pasek torebki. 




To wszystko dotyczy włosów, ale nie można zapomnieć o skórze głowy. Zaobserwowałam u siebie, że "sezon czapkowy" wpływa mocno na przetłuszczanie skóry głowy. Co za tym idzie... znacznie częściej niż latem wykonuje peeling skóry głowy. Mój ulubiony od Bandi TU skończył się jakiś czas temu. Będę musiała pomyśleć o kolejnej buteleczce :O. 

Zostało mi jeszcze trochę peelingu od Elgon do skóry przetłuszczającej się. Póki co korzystam z niego lub łatwo dostępnej kawy mielonej zmieszanej w proporcji 1:1 z maska do włosów. Powstałą mieszanką masuje skórę głowy przez kilka minut. Taki peeling wykonuje raz na dwa tygodnie.


A jakie są Wasze obowiązkowe rytuały zimowej pielęgnacji włosów ? :)


Czytaj dalej

Piękna przed świętami - zimowa pielęgnacja ciała

Zdążysz wypięknieć na Święta ? :D




Dzisiaj kontynuuję wyzwanie Trusted Cosmetics i będę Wam opowiadać o moich sprawdzonych kosmetykach do pielęgnacji ciała. Oczywiście o tych, których używam aktualnie przygotowując się na zimę w pełni ;). Są to przeważnie balsamy do ciała, bo właśnie nawilżenie stawiam na pierwszym miejscu!





Jeśli chodzi o tego typu produkty to nie mam takich, których trzymałabym się od dawna. Raczej zużywając jeden sięgam po zupełnie inny w ramach "testowania" :D... poza dwoma wyjątkami. Pierwszy z nich to produkty firmy Palmer's, do której przekonałam się będąc w ciąży i które faktycznie sprawdziły się u mnie idealnie. Wtedy najbardziej przypadł mi do gustu balsam przeciw rozstępom. Dzięki niemu nadal cieszę się brzuszkiem bez tygrysich pasków !





Po ciąży nastał czas intensywnej regeneracji i powrotu do dawnej figury. W tym miejscu znowu sięgnęłam po balsam Palmer's, ale tym razem po wersję ujędrniającą z koenzymem Q10. Produkt ten jest dla mnie mistrzostwem świata. Pachnie identycznie jak poprzedni, a trzeba przyznać, że do tej czekoladowej woni już zdążyłam się przyzwyczaić. Balsam świetnie nawilża i natłuszcza skórę. Dobrze się wchłania, ale pozostawia pewną "warstwę komfortu", która sprawia, że skóra jest napięta, miękka i elastyczna.





Drugi wyjątek od reguły to olejek Babydream fur mama. Dla mnie to kosmetyk bardzo wielofunkcyjny. Za pierwszym razem kupiłam go z myślą o olejowaniu włosów (TUTAJ) i faktycznie sprawdził się rewelacyjnie. Natomiast, gdy spadła na mnie nowina o błogosławionym stanie z chęcią używałam go w pierwszych miesiącach smarując jeszcze wtedy całkiem płaski brzuch :D. Ale wiecie - lepiej zapobiegać niż leczyć! A teraz świetnie sprawdza mi się do pielęgnacji i natłuszczania całego ciała. Zimno, brzydko, deszcz leje, wiatr hula, skóra jest sucha i woła o pomoc... i wtedy wkracza on - olejek Babydream ! Kilka użyć i po problemie.





I to byłoby na tyle moich sprawdzonych kosmetyków :). Ale pokaże Wam także kilka, które aktualnie stoją na mojej półce. Jest to balsam o przepięknym malinowym zapachu od Indigo. Kosmetyk świetnie się wchłania, nawilża i pozostawia skórę miękką, ale nietłustą. Dlatego też używam go, gdy moja skóra nie jest mocno przesuszona, czy podrażniona.





Pozostając przy firmie Indigo koniecznie muszę Wam wspomnieć o świetnym masełku shea. Pachnie niebiańsko (chyba jak wszystkie kosmetyki tej marki) i bardzo bardzo mocno natłuszcza. Zatem na zimę nadaje się w sam raz! Ja najchętniej nakładam go w miejsca najbardziej suche takie jak łokcie, kolana,dłonie, czy stopy.





Ostatni już produkt z mojej balsamowej kolekcji to balsam Venus. Pachnie pięknie, ale nie jest to jakieś cudo. Nabyłam go podczas promki w Rossmannie i niestety okazał się bardzo przeciętny. Delikatnie nawilża, w ogóle nie natłuszcza, jest wodnisty i wchłania się do zera. Na minusowe temperatury nie jest odpowiedni.


Mój przegląd balsamowy uważam za zamknięty :D. Chwalcie się swoimi ulubieńcami w tej dziedzinie !


Czytaj dalej