Strony

Moja pielęgnacja włosów - wcierka Banfi Hajszesz, szampon Anwen, maska Delia

Tuning maski



Moja dzisiejsza pielęgnacja opiera się głównie na masce Delia, którą postanowiłam urozmaicić. Zamiast nakładać same proteinki doszłam do wniosku, że czas na równowagę PEHową :D. Ale od początku...

Zaczęłam od nowej wcierki Lady Banfi Hajszesz. Ostatnio znalazłam ją w promocji w drogerii Pigment i od razu wrzuciłam do koszyka razem z wersją łopianową. Nie wiem jak ta łopianowa, ale Lady śmierdzi tak okropnie, że po wmasowaniu w skórę silnie walczyłam z mdłościami ;O. Zasmrodziłam cale mieszkanie... Ledwo co upłynęło 40 minut, a ja z ręką na ustach biegłam do łazienki... Na szczęście już po spłukaniu jest niewyczuwalna :D.

Gdy wcierka została spłukana umyłam skórę głowy szamponem peelingującym od Anwen. Dopiero później przyszło mi do głowy czy jest sens nakładać wcierkę, a potem umyć głowę szamponem oczyszczającym... Ale już przepadło...

Po spłukaniu szamponu nałożyłam na długość włosów przygotowaną wcześniej maskę z półproduktami. Co tam dodałam ? Poniżej przepis:


- 3 łyżki maski Delia keratin
- 1 solidna pompka olejku Wellness & Beauty 
- 10 kropli gliceryny



Same proteiny ostatnio mocno puszą mi włosy, więc szukając równowagi dorzuciłam jeszcze emolient i humektant.

Maseczkę nałożyłam na odciśnięte z wody włosy i wmasowałam. Po 30 minutach spłukałam. Włosy zabezpieczyłam na mokro olejkiem w kremie od Garnier.






Efekt mi się podoba. Włosy są miękkie, puszyste i bardzo gładkie. Lśnią i odbijają światło. Blogger niestety okrutnie rozjeżdża mi zdjęcia :(. Załączam Wam nawet mój pierwszy movie hair ;D. 




Jak Wam się podoba ? Koniecznie dajcie znać w komentarzu :D. A może jakieś rady ? Co byś zmieniła w mojej pielęgnacji ?


Czytaj dalej

ROZDANIE - zgarnij zestaw dla blondynki

Konkurs !



Dzisiaj rozdaję kosmetyki skompletowane specjalnie dla Blondynek ! Więc jeśli nią jesteś, bądź chcesz zrobić jej niespodziankę - zapraszam Cię do wzięcia udziału.


Do zgarnięcia jest: 

1. Maska do włosów babuszki Agafii
2. Fioletowa płukanka Cameleo
3. Szampon do włosów Petal Fresh
4. Odżywka do włosów Pilomax
5. Żelowa henna do brwi i rzęs Delia
6. Kremowa henna do brwi Delia
7. Mascara do brwi Delia
8. Tradycyjna henna do brwi Delia 
9. Mydełko dziegciowe


Aby wziąć udział należy:

OBOWIĄZKOWO:

--> zaobserwować (publicznie) blog Szmaragdowy Deszcz
--> odpowiedz na pytania : Jaka tematyka na moim blogu jest Ci najbardziej bliska? Jakie wpisy powinny pojawiać się częściej?



Zwiększ DODATKOWO swoje szanse na wygraną:

--> polubić fanpage na facecooku
--> zaobserwować instagram


Jak zaobserwować bloga ? Wystarczy konto na gmail.com i...




Wzór zgłoszenia w komentarzu: 

1. Obserwuje blog jako: 
2. Odpowiedź na pytanie: Jaka tematyka na moim blogu jest Ci najbardziej bliska? Jakie wpisy powinny pojawiać się częściej? : 

3. Lubię facebook jako: 
4. Obserwuję instagram jako: 




Regulamin: 

1. Organizatorem rozdania oraz sponsorem nagród jestem Ja, czyli autorka bloga - Magdalena Abramek
2. Wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy zostawić komentarz pod tym postem według wzoru.
4. Rozdanie trwa od 19.05.2018 do 20.07.2018 r. do godz. 23.59.
5. Zwycięzcę wybiera organizator. 
6. Na wiadomość e-mail (Mabramek9@gmail.com)z danymi do wysyłki od zwycięzcy czekam 3 dni od daty ogłoszenia wyników, jeśli jej nie otrzymam wybiorę kolejną osobę.
7. Nagrodę wysyłam na swój koszt i jedynie na terenie Polski.
8. Prawidłowe zgłoszenie się do rozdania jest równoznaczne z zapoznaniem się i z zaakceptowaniem niniejszego regulaminu.
9. Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19.11.2009r. o grach hazardowych (Dz.U.09.201.1540 z póź. zm.)
10. Osoby, które po ogłoszeniu wyników przestaną obserwować mój blog, fanpage na facebooku lub Instagram nie będą brane pod uwagę w kolejnych rozdaniach.


Zachęcam do wzięcia udziału :D
A jeśli nie masz konta na gmail.com to zapraszam Cię na mój fanpage, bo tam kolejne rozdanie :D


Czytaj dalej

Jak i czym subtelnie podkreślić czarne brwi ? - przegląd kosmetyków do makijażu brwi

Test produktów do makijażu brwi




Ostatnia paczka od Delia bardzo mnie zaskoczyła. Tradycyjna henna do brwi, kremowa henna do brwi, żelowa henna do brwi i rzęs, ekspresowa henna do brwi... każdy z tych produktów w kilku kolorach... Rozczarowanie walczyło z powątpiewaniem. Nie maluję brwi, a już tym bardziej nie wyobrażam sobie, aby moje gęste i czarne brwi potraktować henną. 





Stawiam na minimalny, subtelny makijaż i bardzo boję się przerysowania. Tak więc pewnie wyobrażacie sobie moje zmieszanie po otwarciu pudełka. Otworzyłam, zamknęłam i odstawiłam na półkę. 





Po kilku dniach nie wytrzymałam :D ponownie otworzyłam pudło i dokładnie przejrzałam zawartość. Jak się okazało poza henną znalazłam także pomade do brwi, mascare do brwi, żelowy korektor do brwi i wosk oraz serum na wzrost brwi i rzęs, a także pęsetę. Już trochę bardziej zachęcona wzięłam się za intensywne testy wszystkich produktów poza hennami. 





Specjalnie dla Was opisałam ich działanie i pokazuję efekty przed i po :) ciekawi ? Zapraszam !


Pomada do brwi




W pudełeczku znalazłam małe okrągłe opakowanie wyglądem przypominające te, w które zapakowane są cienie do powiek. Ponadto szczoteczkę z dwiema różnymi końcówkami. Skośna służy do nakładania produktu na brwi, z kolei drugą należy wyczesać włoski po skończeniu nakładania pomady.





Z pomadą współpracuje się na prawdę świetnie, dzięki aplikacji, która przebiega bardzo szybko. Na szczęście nie wymaga wielkiej wprawy i precyzji. Sama nigdy nie przykładam do tego dużej uwagi, a efekt za każdym razem jest bardzo dobry. 



PRZED -> PO

PRZED -> PO


Zdarza mi się często w ciągu dnia nieopatrznie potrzeć oko i wtedy biegnę sprawdzić, czy wszystko ok. Ale pomada nie znika, nie rozciera się i nie rozmywa. Bardzo ładnie trzyma się przez cały dzień. Jest właściwie niewyczuwalna, a brwi nie wyglądają sztucznie. 


Żelowy korektor do brwi




Korektor, moim zdaniem, na tle pomady wypada trochę gorzej. Aplikacja sprawia mi spory kłopot. Produkt nakłada się za pomocą szczoteczki, która wygląda jak szczoteczka do nakładania tuszu na rzęsy. Jest duża i manewrowanie nią nawet na tak dużych brwiach jak moje sprawia trudności. Trzeba uważać, żeby nie ubrudzić skory. 





Nie wyobrażam sobie jak mają posłużyć się nią posiadaczki mniejszych brwi. Zapewne jest to kwestia wprawy i wystarczy poćwiczyć. Jednak mnie to trochę denerwuje.



PRZED -> PO


PO


Widać, że brwi są wyczesane i lekko błyszczące. Przy dotykaniu czuć, że są sztywne. Gdy korektor zaschnie nic się nie rozciera, ani nie rozmywa. Trwałość oceniam bardzo dobrze.


Mascara do brwi




Zacznę od aplikacji, która jest jeszcze bardziej kłopotliwa niż w przypadku korektora. Co prawda szczoteczka jest znacznie mniejsza i operowanie nią jest o wiele łatwiejsze. Niestety nabiera się zbyt dużo produktu, który w efekcie tworzy nieestetyczne grudki i skleja włoski. Dopiero po dokładnym wyczesaniu udaje się pozbyć grudek. Ale z kolei zbyt długie czesanie owocuje nieco karykaturalnymi brwiami...





Gołym okiem widać, że przy brwiach ktoś majstrował. Zatem nie ma co oczekiwać subtelności. 



PRZED -> PO

PO

Wybaczyłabym jej problemy z aplikacją, ale nie wybaczę faktu, że nie zasycha. Nawet pod koniec dnia dotykając palcem brwi znajduje tusz na opuszku :O. Poza tym brwi trochę się lepią i muszę uważać, żeby nie rozetrzeć makijażu.


Paleta do stylizacji brwi




W paletce zamknięty jest wosk i dwa cienie w kolorze brązu i kremu. Powiem szczerze, że byłam sceptycznie nastawiona do tego produktu. Wosk kojarzył mi się z czymś tłustym, świecącym i nietrwałym. Ponadto kolory "nie moje"...





Jednak po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie. Skośny pędzelek maczam najpierw w wosku i od razu nabieram na niego cień. Drugiej końcówki nie używam do malowania tylko ewentualnie do poprawek - jak trzeba coś zetrzeć. Pędzelek jest precyzyjny, więc produkt aplikuje się bardzo wygodnie.





Brwi nabierają charakteru. Są wypełnione. Nie świecą się, nie błyszczą. Są matowe. I co najważniejsze - wosk gdy zaschnie nie rozmywa się ! Czasem w ciągu dnia przeciągnę po brwiach palcem, ale zawsze jest czysty :D. Nic zatem się nie rozmazuje.

Brwi maluje subtelnie, więc kolor okazał się być neutralny i nie rzuca się w oczy, że to brąz. Brwi wyglądają naturalnie.


Wosk okazał się świetnym produktem i sięgam po niego chyba tak samo często jak po pomade. To właśnie te dwa kosmetyki uplasowały się na pierwszym miejscu mojego rankingu. A zarazem stały się moimi ulubienicami :D


P.S. Wasze brwi też tak diametralnie się od siebie różnią ? ;D Mam na myśli - prawa od lewej :D









Henny niestety nie zagrzeją u mnie miejsca i już szukam im nowych właścicieli :) ktoś chętny ? :D


Czytaj dalej

Jak w szybkim tempie podrażnić wrażliwą skórę wokół oczu - Płyn micelarny AA Hydro Algi różowe do demakijażu twarzy i oczu

Cera sucha i mieszana powinna być szczególnie pielęgnowana




Opis produktu: 

AA Hydro Algi różowe to linia kosmetyków wykorzystujących pielęgnacyjne właściwości alg różowych, zapewniających kompleksową detoksykację skóry.

Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu pozostawia skórę oczyszczoną oraz nadaje uczucie świeżości i nawilżenia.

Algi różowe - oczyszczają komórki skóry z toksyn oraz zatrzymują cenne składniki mineralne, zapewniając młody wygląd i gładką skórę.
Struktury micelarne - skutecznie usuwają makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry.
Kwas hialuronowy - wygładza skórę i poprawia jej zdolność do nawilżenia.
Hydro-Derm System 24h - dwupoziomowy kompleks nawilżający, zapewnia natychmiastowe nawilżenie oraz zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci.





Testowany dermatologicznie z udziałem osób z alergicznymi chorobami skóry.
Nie zawiera kompozycji zapachowej.
Nie zawiera barwników.
Nie zawiera parabenów.
pH neutralne dla skóry.


Skład: 

Aqua (woda), Glycerin (gliceryna - nawilża), Pentylene Glycol (glikol pentylenowy - rozpuszczalnik, nawilża), Polysorbate 20 (detergent otrzymywany z oleju koksowego - nie podrażnia skóry), Propylene Glycol (glikol propylenowy - nawilża, ułatwia penetrację substancji wgłąb skóry), Sodium Cocoamphoacetate (delikatna substancja myjąca otrzymywana z kokosa, nie podrażnia), Jania Rubens Extract (wyciąg z alg różowych - usuwa toksyny i zanieczyszczenia, wygładza), Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum (emulgator/stabilizator - działa nawilżająco), Sodium Lactate (zmiękcza, złuszcza naskórek, nawilża, nie podrażnia, reguluje poziom pH), Sodium Hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Caesalpinia Spinosa Gum (stabilizator), 





Allantoin (alantoina - nawilża, ułatwia gojenie, działa przeciwzapalnie i ściągająco), Fructose (cukier prosty - nawilża, zmiękcza), Urea (mocznik - nawilża, zmiękcza, złuszcza, ujędrnia, wygładza), Maltose (wypełniacz - nawilża), Sodium Chloride (substancja polerująca, ścierająca), Panthenol (prowitamina B5 - nawilża, koi podrażnienia), Sodium Hydroxide (regulator pH, dozwolony w ograniczonym stężeniu), Sodium PCA (nawilża, zmiękcza, uelastycznia), Trehalose (składnik pochodzenia naturalnego - zatrzymuje wilgoć, nawilża, redukuje zapach potu), Glucose (cukier prosty - nawilża, uspokaja cerę), Ethylhexylglycerin (łagodny humektant, naturalny konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant).


Cena: 14 zł za 200 ml w Rossmann


Opakowanie i konsystencja:




Płyn mieści się w plastikowej, przezroczystej butelce z zamknięciem o pojemności 200 ml. Konsystencja wodnista, nieoleista i bezbarwna.


Moja opinia:

Płyn micelarny AA Hydro Algi różowe stosowałam przez 2 miesiące do demakijażu zarówno twarzy jak i oczu. Kosmetyk jest bezwonny. Aplikacja przebiega bardzo łatwo - na wacik wylewam odpowiednia ilość produktu i pocieram twarz. Z kolei usuwając makijaż z oczu najpierw przykładam wacik na kilkanaście sekund do powiek, po czym delikatnie usuwam tusz, cienie itd.





Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że płyn sprawdził się tylko w 50 %. Usunięcie makijażu twarzy nie stanowi najmniejszego problemu. Produkt całkiem dobrze zmywa puder, podkład, róże i rozświetlacze. Pocieranie wacikiem wytwarza delikatną piankę, a więc mamy uczucie odświeżenia i oczyszczania. Zbyt intensywne pocieranie wywołuje u mnie pieczenie twarzy, które szybko mija. Specyfik pozostawia skórę czystą i nawilżoną, lecz nieprzyjemnie lepką. Przy stosowaniu innych płynów micelarnych raczej mi to nie przeszkadza, ale w tym przypadku nie mogę tego wytrzymać. Od razu po demakijażu, zanim wklepie krem, muszę umyć buzię.

Produkt nie sprawdził się zupełnie do demakijażu oczu. Nawet bardzo ostrożna aplikacja kończy się szczypaniem, pieczeniem i mocnym dyskomfortem. Co prawda efekt ustępuje po umyciu twarzy, ale jest na tyle nieprzyjemny, że nie stosuje już tego produktu do usuwania makijażu z powiek.





Skład nie przedstawia się najgorzej i nie wiem co mogło wywołać u mnie podrażnienie podczas stosowania. Pomimo tego kosmetyk nie wpłynął niekorzystnie na stan mojej skóry, nie wywołuje długotrwałej alergii, nie zapycha porów, nie sprzyja powstawaniu wyprysków. Jednak mimo wszystko płyn micelarny AA nie sprostał moim wymaganiom.



Jakie macie doświadczenia z kosmetykami AA? :)


Czytaj dalej

Instagram Mix kwiecień

Jak minął kwiecień?




Kwiecień pod względem kulinarnym okazał się bardzo obfity ;D jakoś tak wyszło, że za co się wzięłam wychodziło pyszne ! Chyba przypadek ;D...





Jeśli chodzi o kosmetyki to tak się złożyło, że Delia znowu była głównym sponsorem miesiąca :D. A tak na prawdę mam na myśli mega pakę z produktami do brwi. Recenzja niektórych pojawi się niedługo, ale pokrótce powiem tylko, że nie spodziewałam się że polubię kosmetyki do brwi. Bo jak do tej pory nigdy... TAK - NIGDY nie malowałam brwi ;O.





Produkty do pielęgnacji włosów od Delia przyszły w marcu, ale to właśnie w kwietniu doczekały się recenzji. A na włosach prezentują się tak....





Ale z kosmetycznej strony to nie wszystko ! Już jakiś czas testuje szampon i odzywkę z Fitomed :) myślę, że jeszcze w maju pojawi się ich recenzja. Co do samej firmy to miałam już okazję testować ich kosmetyki do włosów i uczucia miałam mieszane. A jak będzie tym razem ? Na razie nie zdradzę, ale przyznam się, że czaję się na ich produkty do twarzy.




Kwietniowa pogoda tak nas rozpieszczała, że dużo czasu spędzałam na dworze. Także ten... na insta mogliście zobaczyć przegląd mojego obuwia ;D..





Hybrydka ze zdjęcia poniżej przetrwała cały okrągły miesiąc ! I to bez żadnych odprysków... sama byłam w szoku <3 lakiery to Elite99 i Belen, a dokładna recenzja TU.




Pod koniec marca odbyłam udana wizytę w salonie fryzjerskim, a efektem pochwaliłam się w kwietniu. Dokładna relacja tutaj.




Na koniec zostawiam moje ulubione ostatnio zdjęcie. Makijaż wykonany kosmetykami Delia. Wiąże się z nim ciekawa historia. Jak to zwykle bywa za makijaże biorę się gdy dziecko słodko śpi, a ja jestem sama w domu i mam chwilę dla siebie. Tak było i tym razem. Zmęczona matka, otwiera kufer z kosmetykami, bierze się za cienie i cuduje misterny i jak na tą porę dnia (9 rano) niecodzienny makijaż. Właśnie skończyłam malować jedno oko... ktoś puka do drzwi... podchodzę. Patrzę. No tak... nie mógł być to nikt inny. Listonosz. Wyobrażacie sobie jego minę? ;D :D :O





Zachęcam do obserwowania moich profilów społecznościowych :) nie umknie Wam żadna nowinka ! 




Czytaj dalej

Nawilżający i treściwy, a zarazem organiczny krem do twarzy ? - Resibo krem ultranawilżający

Lekki niczym mgiełka



Ultranawilżający krem do twarzy Resibo to kolejny element mojej pielęgnacji twarzy i właśnie dziś chce Wam o nim opowiedzieć :). Czy okazał się godny polecenia ? Czy składem przyćmił olejowe serum ? O tym poniżej !


Opis produktu:

Naturalny pokarm dla skóry. Zawiera aż 14 składników nawilżających, m.in. olej arganowy, Aquaxtrem tm, czyli wyciąg z korzenia rabarbaru, Cristalhyal – specjalnej budowy kwas hialuronowy czy Omega Plus – mieszaninę olejów zimnotłoczonych. To prawdziwa bomba witaminowo-odżywcza. 




Do kremu dodaliśmy również filtr mineralny SPF 10, który jest wspierany dodatkowo przez galactoarabinan, czyli wyciąg z drzewa modrzewiowego – zwiększa on ochronę przeciwsłoneczną oraz zapobiega przeznaskórkowej utracie wody. Filtr ma optymalną wysokość do codziennego stosowania. Krem jest lekki, świetny pod makijaż, nie bieli. Doskonały również dla osób, które borykają się z niedoskonałościami – zawarty w nim olejek manuka działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie. 



Skład:

Aqua (woda), Coco Caprylate/Caprate (substancja pochodzenia roślinnego - natłuszcza, nawilża, całkowicie bezpieczna), Talc (talk - matuje), Propanediol (składnik pochodzenia naturalnego - nawilża, nośnik substancji aktywnych, naturalny konserwant), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany - odżywia, regeneruje, nawilża), Glycerin (gliceryna - nawilża), Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters (emolient - odżywia), Titanium Dioxide (naturalny barwnik rozjaśniający), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy - wzmacnia, regeneruje, nawilża, antyoksydant), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów - odżywia, odmładza, odnawia, natłuszcza, nawilża, chroni, nie podrażnia, poprawia ukrwienie skóry), Cetearyl Olivate (oliwka europejska - hipoalergiczny, naturalny emulgator, zmniejsza utratę wody,  silne działanie nawilżające), Sorbitan Olivate (naturalna substancja natłuszczająca i nawilżająca), Galactoarabinan (wyciąg z drzewa modrzewiowego - działa przeciwzmarszczkowo, wygładza zmarszczki, poprawia sprężystość i elastyczność skóry, ułatwia rozpraszanie promieni UV), Sodium Hyaluronate (pochodna kwasu hialuronowego - intensywnie nawilża, zmiękcza, wygładza), Rheum Rhaponticum Root Extract (wyciąg z korzenia rabarbaru - działa przeciwtrądzikowo), 




Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil (olej manuka - działanie antygrzybicze, antybakteryjne, przeciwtrądzikowe), Hydrogenated Olive Oil (utwardzona oliwa z oliwek - nadaje konsystencję), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika - działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne, wygładza, regeneruje), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek - odżywa, wzmacnia, nawilża, regeneruje, poprawia ukrwienie), Zea Mays Oil (olej kukurydziany - nawilża, uelastycznia, odżywia, nawilża, łagodzi podrażnienia, poprawia mikrokrążenie), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy - tworzy film, może zapychać, nawilża, wygładza, zmiękcza, uelastycznia), Olea Europaea Oil Unsaponifiables (niezmydlone frakcje oliwy z oliwek - zmiękcza, uelastycznia, działa przeciwzapalnie i gojąco, nawilża, regeneruje, odmładza), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia - odżywia, nawilża), Microcrystalline Cellulose (substancja wypełniająca), Cellulose Gum (naturalny zagęstnik), Xanthan Gum (zagęstnik), Sodium Phytate (substancja chelatująca), Aluminum Hydroxide (reguluje lepkość, chroni kosmetyk, pochłania sebum i pot), Magnesium Stearate (działa matująco), Citric Acid (kwas cytrynowy - naturalny konserwant, rozjaśnia), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum zapach, Limonene zapach, Citral zapach, Linalool zapach.


Cena: 79 zł za 50 ml TUTAJ


Opakowanie i konsystencja:



Krem mieści się w podłużnym opakowaniu z pompką o pojemności 50 ml, który z kolei zamknięty jest w tekturowej tubie. Produkt ma nieco luźniejszą konsystencję w porównaniu do innych kremów których używałam. Kolor to przełamana biel. Zapach specyficzny, lecz przyjemny.


Moja opinia:

Krem stosuje od miesiąca, nakładam codziennie rano na oczyszczoną twarz i szyję. Pod oczy stosuje olejowe serum Resibo. Porcja jaką potrzebuje jest na prawdę niewielka, porównałabym ją do dużej kropli. Najpierw wsmarowuje, a na koniec delikatnie wklepuje krem w skórę.




Jest świetną bazą pod makijaż. Nie zmienia koloru ani nie roluje podkładu. Używałam go razem z podkładem Revlon, Cartice, Delia, czy minerałami, np. Annabelle Minerals, czy Lily Lolo i w każdym przypadku spisał się świetnie.




Wchłania się bardzo dobrze, jednak pozostawia na twarzy delikatnie lepką warstwę. Jednym może to przeszkadzać, a inni wręcz tego oczekują. Ja mieszczę się gdzieś pomiędzy :D. Na ogół mi to nie przeszkadza, chyba że mam ważne wyjście i makijaż ma trzymać się jak najdłużej. Wtedy nakładam mniejsza porcję kremu, żeby nie przyspieszyć święcenia.

Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że skóra stała się bardziej promienna, miękka, nawilżona i gładka. Ponadto gołym okiem widać, że cera jest mocno odżywiona. W zapomnienie poszła szarość i zmęczenie !




Krem pomimo ogromnej zwartości olejów jest bardzo lekki i nie zapycha porów, ani nie powoduje powstawania wyprysków. Nie podrażnia wrażliwej skóry. Produkt zawiera filtr SPF 10. Ostatnie warunki pogodowe wręcz zachęcają do wystawiania buźki na słońce, a ja nie ograniczam sobie tej przyjemności.




Spotkałam się z opinią, że twarz po zastosowaniu jest biała. Ja osobiście nie zauważyłam niczego podobnego.

Skład jest na prawdę przyjemny. Jak widzicie powyżej obfituje w olejki, substancje nawilżające i odżywiające.




Jeśli miałabym rozstrzygnąć pojedynek pomiędzy ultranawilżającym kremem do twarzy, a olejowym serum to musiałabym się bardzo dobrze zastanowić. W tym momencie stawiam je na tym samym poziomie  :). Oba produkty stanowią podstawę codziennej pielęgnacji, z której moja skóra jest bardzo zadowolona.


Czytaj dalej